Spacer z Panną po wydaniu

Idę Piotrkowską w upalny letni dzień – zakurzone tenisówki, dżinsowa (tak, ta ulubiona Natalii) spódnica i dyndająca nad spoconymi plecami kitka. Do granic możliwości wypchana materiałowa torba przewieszona przez ramię.

„Woda księżycowa” (oprócz tego, że jest w torbie, przez co torba z każdą minutą robi się coraz mocniej przetarta, a jej żywot coraz bardziej policzony) wlecze się za mną – irytująco niepewnie, jakby próbowała stąpać po tafli Galilejskiego Jeziora. Utkaną z księżycowej poświaty, z oczami, w których odbija się cała na raz sceneria ponad 600-stronicowej fabuły, Pannę tę razi ostre światło świata zewnętrznego, a jej newralgiczne stopy raz po raz ranią się o twarde chodnikowe kostki.

"Woda księżycowa" Agnieszki Janiszewskiej Szczepanik z Coaching dla duszy to powieść gatunku realizm magiczny.
Zdjęcie symboliczne (inna spódnica i buty), bo na pierwszym spacerze byłam zbyt spocona, żeby myśleć o zdjęciach. Tak, spacerów było więcej.

Aleja Gwiazd! – pokazuję jej, bo mijamy właśnie lokalno-łódzką wersję  hollywoodzkiej „Walk of Fame”.  – No zerknij chociaż, w końcu nigdy nic nie wiadomo! – wykrzykuję entuzjastycznie, bo zalewa mnie Krótka Fala Nagłego Optymizmu.

Fala jednak szybko opada, ponieważ tempo, w jakim zbliżamy się do upragnionej księgarni (z szalonym księgarzem, który zamówił całą torbę wydawniczej „nowości”), doprowadziłoby na skraj wytrzymałości najbardziej oświeconego przedstawiciela mindfulness. A Panna otarła sobie właśnie wydelikaconą piętę o gwiazdę Beaty Tyszkiewicz, na co zawyła z bólu niemniej boleśnie, jak utopione przez nas alter ego Natalii (po więcej szczegółów, zapraszam do lektury! 😉 ).

– Hej, co jest? Bestsellera to z ciebie nie będzie, jak tak dalej będziemy się czaić. Czego się niby obawiasz? – pytam z kiepsko skrywanym zniecierpliwieniem.

"Woda księżycowa" Agnieszki Janiszewskiej Szczepanik z Coaching dla duszy to powieść gatunku realizm magiczny.
Czego się niby obawiasz? W księgarni Ossolineum jest bardzo miły pan.

Chciałabym dodać „Moja Panno”, ale nie wolno mi tego zrobić, bo to najmniej lubiany przydomek głównej powieściowej bohaterki. Przydomek, przez który zamyka się w twardej skorupie na dobre kilkadziesiąt stron, podczas których spragnieni wrażeń Czytelnicy mogą mi jedynie zaufać, że akcja rozkręci się bardziej, niż mój ustawiony na maksa wentylator kolumnowy (pilnie przydałby się teraz, stąd chyba to porównanie. Wybaczcie).

– Dalej, dalej, jeszcze kawałek! – zagrzewam ją do boju, na wypadek gdyby nie dotarły do niej bodźce temperaturowe i zagrzewanie miało okazać się pomocne. – Uśmiechnij się, jest dobrze! Jesteśmy już Po Drugiej Stronie!

Po drugiej stronie Nawrot, bo jakimś cudem udało nam się zdążyć na zielonym (jedynie siedemnaście rozpaczliwych westchnień i dwa przeszywające „ałaj!!!”), ale przede wszystkim Po Drugiej Stronie Debiutu.

– I co w tym niby dobrego? – pyta z powątpiewaniem, rozglądając się jak Alicja (z Krainy Czarów) Po Tamtej Stronie Lustra (część druga).

"Woda księżycowa" Agnieszki Janiszewskiej Szczepanik z Coaching dla duszy to powieść gatunku realizm magiczny.
Jesteśmy już Po Drugiej Stronie.

Bo Pannie trudno jest jeszcze uwierzyć, że to koniec sielankowego siedzenia sobie razem za przetartym z kurzu biurkiem (co by Panna nie ubrudziła sobie miękkiej turkusowej sukienki), przy kawie (nie za gorącej i na pewno nie za mocnej , gdyż biedaczka jest wrażliwa na kofeinę), przy uspokajających nutach jakiejś klasycznej melodii (jakkolwiek niewiele znam się na muzyce, zdążyłam się zorientować, że Mozart działa na nią lepiej, niż choćby najlżejsza wersja hard rocka) i przyjemnie jednostajnym stukaniu w klawiaturę. Koniec błogostanu, kiedy jedyne co mogło ją wystraszyć, to odgłos kosiarki na chojeńskim podwórku lub zmienno-natarczywe miauczenie jednego z kapryśnych domowych dachowców.

Częściej i bez wyraźnego powodu miauczy Filemon – Rudy odzywa się dopiero, kiedy z Panną zapomniałyśmy się na tyle, że wątróbka przewidziana na śniadanie w okolicach południa nadal stygnie na dnie przypalonego garnka.

Gorąco mi, nie mogłaś wydać mnie zimą? Ludzie kupowaliby na Gwiazdkę  – narzeka, ile może, chcąc opóźnić moment Całkowitej Dojrzałości.

Moment, kiedy sama skacze na głęboką – nomen omen – wodę. Nurkuje do Waszych umysłów, maluje scenerie, snuje wątki i szydełkuje dialogi. Zszywa je z Waszymi skojarzeniami, wspomnieniami i wodzami fantazji. Jest Wasza, bo mieszka w Waszych domach, wyleguje się na Waszych półkach (pamiętajcie, że lubi odkurzone!), łóżkach (nie za miękkie, nie za twarde!) i oparciach foteli (żeby tylko nie przygnieść turkusowej sukienki!).

Od początku wierzyłam w Pannę, ale Panna – jak się okazuje – najzupełniej nie wierzyła we mnie. Że któregoś dnia wyciągnę ją z dna szuflady (wersja dla świata cyfrowego: z pliku „WK final” podfolderu „Ostateczna” folderu „Moje”) i przechrzciwszy ją na bezduszne „Propozycja wydawnicza_ Agnieszka Janiszewska Szczepanik, jednym bezlitosnym ruchem (ręka do dziś mi się trzęsie, ale może to od nadmiaru kawy i niedoboru magnezu) przetnę autorską pępowinę.

"Woda księżycowa" Agnieszki Janiszewskiej Szczepanik z Coaching dla duszy to powieść gatunku realizm magiczny.
Panna musiała sobie odpocząć.

–  I po co w ogóle mnie sprzedajesz? Nie możesz rozdać tylko Niektórym Ludziom, którzy wiadomo, że dobrze mi życzą? Najbliższej rodzinie, chrzestnemu też można… No i tej sąsiadce, która pisze bajki o zwierzętach! ożywia się na samo wspomnienie Mamy Tygrys (to nasza Hiper-Kreatywna Sąsiadka, której twórczość gorąco polecam Waszym Dzieciom! Bardzo gorąco, aż wentylator by się przydał…).

Tłumaczę jej, że te wszystkie czekolady, które zjadłyśmy pomiędzy Epilogiem a Prologiem (zwłaszcza dużo poszło w rozdziale VII, kiedy nagle dookoła zrobiło się jeszcze straszniej, niż w scenie spod Willi Klara – po więcej szczegółów, zapraszam do lektury! – bo Nie Było Wiadomo, Co Dalej) nie rosną jak szyszki na chojeńskich sosnach i że Rudy jest ciągle jakiś chudziutki, więc można by zacząć kupować lepszą karmę.

I że zawsze marzyłam o nauce jazdy konnej, a jedna lekcja kosztuje tyle, co egzemplarz Panny, co jest przecież wysoce niesprawiedliwe, bo Pannę czyta się dłużej, niż jeździ na koniu i nie można się nabawić kontuzji (znaczy Wy nie możecie, bo ona łamie się wpół od jednego nieprzychylnego spojrzenia). Mówię jej też, że przecież mamy firmę i trzeba więcej zarabiać, bo inaczej pożre nas ZUS. Wszystkich nas i tak pożre kiedyś ZUS, a emerytur już w 2030 nie będzie.

Fakty i liczby jednak spływają po niej, tak jak poświata wschodzącego księżyca ślizga się po tafli leśnego jeziora. Oczy zapatrzone w dal, włosy rozwiane i rytmicznie falująca na wietrze turkusowa sukienka. Wszyscy mówią, że ładna ta sukienka nam wyszła!

A ładna, bośmy się z Panną zaparły, że nie chcemy kolażu w Canvie z obiecująco roznegliżowaną parą z przodu i obiecująco parującą filiżankę cappuccino z tyłu (księżycowa photoshopowa poświata na rogach).

"Woda księżycowa" Agnieszki Janiszewskiej Szczepanik z Coaching dla duszy to powieść gatunku realizm magiczny.
Wszyscy mówią, że ładna sukienka. Nie moja, Panny. Dziękuję za zdjęcie Galancie o Łodzi.

– Pomyśl, jakbyśmy jeszcze w tej scenie na Łysicy opisały dokładniej, co się stało… – zaczyna, bo zna moje słabości.

Moją do Niej słabość i odwieczną  tendencję do przekraczania wszelkich możliwych limitów słów.

– Ciii, Czytelnicy czytają! – besztam ją. – A zwłaszcza nowi Czytelnicy, którym chcemy sprzedać ten tekst… Znaczy ciebie w tekście! – wykrzykuję bezlitośnie, zanim namówi mnie i zdecyduję się dopisać tę scenę, tę jedną  malutką scenkę…

– Dużo ludzi się nie zorientuje, o co chodzi z tym Bernardem, a gdybyśmy jeszcze pociągnęły dalej… – kombinuje chytrze i w samo sedno, jakby znała mnie nie tylko z widzenia. Krew z krwi, a mnie serce zaczyna już pękać na myśl, że mam ją porzucić taką nieukończoną, z poranionymi o beton stopami.

– Żartujesz chyba, nie jesteś przecież Harrym Potterem, a i tak niebezpiecznie zbliżyłyśmy się do objętości „Zakonu Feniksa”! – protestuję, zanim zmięknę tak jak smoła na dachu domu moich świętej pamięci Dziadków – przy takich upałach.

– To jest koniec, cholerny koniec i uśmiechaj się teraz ładnie, bo zamierzam… słyszysz mnie? – upewniam się, bo jej oczy zamiast patrzeć na mnie, tęsknie zerkają w stronę pierzastego obłoku, który sunie właśnie znad Saspolu w kierunku Red Tower. Pewnie rozmarzona Panna znów bawi się w „zgadywanie chmur” (po więcej szczegółów, zapraszam do lektury 😉). – Moja droga, zamierzam dziś pozbyć się zawartości tej torby i wrócić lekkim krokiem do domu, wziąć prysznic i nakarmić Rudego! Najlepszej jakości karmą! – krzyczę, choć równocześnie płaczę, bo serce mi krwawi, tak mi przykro i żal.

Piotrowska tonie w wodzie księżycowej, woda księżycowa tonie we krwi mego żalu i swoich poranionych pięt. Toniemy tak wszyscy jakąś Bardzo Długą Chwilę, aż dopiero jakiś uprzejmy pan podnosi przetartą torbę z ziemi, chcąc jako tako przywołać świat do porządku (bądź poważna!).

– Dziękuję – mówię uprzejmie, odbierając torbę. Wycieram dekolt z potu, wydmuchuję nos i dziarsko kroczę dalej, w kierunku upragnionej księgarni, na spotkanie z szalonym księgarzem.

Z zamiarem dotarcia tam Choćby Nie Wiem Co!

"Woda księżycowa" Agnieszki Janiszewskiej Szczepanik z Coaching dla duszy w Magicznej księgarni.
Panna dotarła do Magicznej księgarni.

Tak, w porównaniu z Panną jestem uosobieniem zdecydowania i wzorem przedsiębiorczości, istnym rekinem biznesu. Pamiętam nawet numer swojego NIPU i znam rynkowe stawki marży dla pisarzy. Niestety znam.

– Wiesz co… – zaczynam z nadzieją, bo nie lubię długo płakać. – Nie chce mi się tak więcej chodzić z torbami! Opowiem o tobie na YouTubie! – krzyczę rozentuzjazmowana, bo właśnie zalewa mnie Druga Krótka Fala Nagłego Optymizmu. Jeszcze bardziej lepko-gorąca od pierwszej.

Właściwie dlaczego przy Piotrkowskiej nie stoją wentylatory?

 Musiałabyś mieć zasięgi – studzi mnie Panna, w zaskakującym przypływie online-marketingowej trzeźwości umysłu.

Spryciara jedna, musiała podsłuchiwać, kiedy podczas pisania dzwoniła Justyna. Justyna która zna się na promocji WSZYSTKIEGO. Zna się na handlu, na życiu, na rzeczy…

No dobra, ale… Nawet jak bez zasięgów opowiem, to przecież ktoś nas  obejrzy i cię kupi! Z taką sukienką! – krzyczę dalej, bo mój entuzjazm kipi, przez co grozi mi udar słoneczny, a dotarcie do księgarni ponownie staje pod znakiem zapytania. – Ty poczekaj, zapytam Justyny, co zrobić! – postanawiam i dzwonię od razu.

"Woda księżycowa" Agnieszki Janiszewskiej Szczepanik z Coaching dla duszy to powieść gatunku realizm magiczny.
Pomyślałam, że nagram coś na YouTubie.

A Justyna odbiera od razu.

– Hej Dżastina, jak żyjesz?

– A dobrze! Aga, gratuluję wydania! – mówi.

– Dzięki wielkie! I w tej sprawie dzwonię właśnie! Bo ty sobie tak dobrze radzisz…

Bo Justyna radzi sobie świetnie – podczas pandemii rozhulała handel maseczkami (też na eksport), a na wakacjach w liceum sprzedała ludziom parę ładnych kilo pomalowanych na różowo kamieni.

Zwykłych kamieni, ale z napisem LOVE. Mazakiem.

– Jak ty byś to promowała? – pytam już bez ogródek.

– Literaturę w sensie? – pyta z powątpiewaniem.

– No tak, książkę.

– A to raczej ciężko. Jesteś z tym samym mężem? – pyta rzeczowo.

– Tak, a co to ma…?

– No bo… W takiej kwestii to jakiś skandal by się przydał. Coś, o czym ludzie by mówili i dalej szerowali, z powieścią w tle.

– Aha, ale co to by mogło być? Mąż ten sam – powtarzam z gasnącą nadzieją.

– No romans jakiś, coś rozbieranego. Jest coś takiego chociaż w powieści?

– Hmmm – wertuję w głowie mój prawie-odpowiednik „Zakonu Feniksa”. – Kilka razy się całują i jest opis różowego stanika.

– Kiepsko! – ocenia. – To musisz coś nakręcić, można na YouTubie. Ale nie wykład o piramidzie Maslowa. Coś mocniejszego!

– Coś mocniejszego? – pytam słabo i czuję, że smartfon coraz bardziej klei mi się do dłoni. Że zaraz się ześlizgnie i wpadnie do kałuży, w której od oczu Panny odbija się księżycowa poświata, pomieszana z krwią jej poranionych pięt.

– No nie wiem, a musisz być hetero cały czas…? Teraz to jest na tapecie! Albo…

– Ty Justyna, bo my miałyśmy do księgarni, a właśnie się zbliżamy… Zadzwonię do Ciebie, całusy… Takie wiesz, koleżeńskie! – dodaję szybko, rozłączam się i biorę Pannę za rękę, bo na widok księgarni – która, hurra, jest już na horyzoncie! – zaczyna poważnie chwiać się na nogach.

– Przecież dobrze ci tam będzie, jest dużo innych książek! A jak ktoś cię kupi, to przecież nie po to, żeby utopić cię w studni!

(Tak jak Natalia utopiła Amandę – po więcej szczegółów, zapraszam do lektury!).

– Świat ci sprzyja! – dodaję w Nagłym Przypływie Czułości.

Bo zalewa mnie Fala Wyrzutów Sumienia, że może ją za mało chwaliłam w pierwszych chwilach po Druku? Może Panna ma w sobie za dużo Natalii, a za mało Aśki, może ja sama mam w sobie za dużo Ojca Natalii, a za mało Babci (po więcej szczegółów…) i przez to wszystko tak wolno się teraz wleczemy.

"Woda księżycowa" Agnieszki Janiszewskiej Szczepanik z Coaching dla duszy w księgarni Do Dzieła.
Panna znalazła bratnią (Moon Brothers) duszę w księgarni Do Dzieła.

I nie kłamię przecież, bo świat faktycznie sprzyja Pannie. Księgarze zamawiają, Czytelnicy czytają (tylko, błagam, nie gniećcie turkusowej sukienki!), a ja przecież też nie jestem taka straszna. Nie czepiam się, że ma niedoprasowany rąbek od halki (bo brakuje przecinka w prologu) i nie spodziewam się, że od jutra Koty będą żywic się tylko Royal Canin Norwegian Forest Cat Adult (ale na pewno by nie pogardziły – zwłaszcza Rudy –  także moi koci współ-wielbiciele, zamawiajcie książki!).

Poza tym (nie)szczęśliwie się złożyło, że akurat umarł Zafon, przez co realizm magiczny jest znowu na fali, która – w wyniku ogólnego zamieszania – mogłaby porwać i Pannę. Pod warunkiem rzecz jasna, że nie będzie się tak desperacko trzymała mojej nowej (dżinsowej, nie wełnianej – według upodobań Natalii) spódnicy.

(No co tak na mnie patrzycie, miałam być bardziej przedsiębiorcza – bardzo to przykre, ale i tak już umarł, nic a nic nie poradzę…).

A jak spotkam kiedyś Zafona w Zaświatach, to go zapytam, jak to on niby asertywnie wypychał swoje literackie dzieci w świat. No bo nikt z Was mi przecież nie wmówi, że gość o tytule „Cień Wiatru” ma w sobie więcej charyzmy, niż Panna.

Pewnie powie mi, że nie można się poddawać i należy wierzyć w swoje dzieło. Trzeba zachwalać jak pannę na wydaniu i cierpliwie spacerować po Ziemi Obiecanej (tylko dlaczego nie ma szalonych księgarzy na Chojnach?).

Panna świetnie czuje się w otoczeniu jednorożców, dlatego zboczyłyśmy z Piotrkowskiej do
Przystanku Jednorożec – Cudny Sklep.

Ależ przecież nic innego nie robię! Panna to najlepsze towarzystwo – tylko akurat nie na spacery. Poza tym nadaje się wszędzie. Najlepiej na plażę, do ogrodu (uwielbia ogrody, tak jak Babcia – po więcej szczegółów zachęcam do lektury!😊), na wieczór przy kominku albo poranek przy wentylatorze. Jest doskonała na prezent, bo ma świetną sukienkę! I nawet jak ktoś nie lubi czytać, to pewnie zna kogoś, kto lubi i doceni uroki mojej (tfu, tfu) Panny.

I zaręczam Wam, że każdy bez wyjątku egzemplarz (poza drobinkami księżycowej poświaty) zawiera cząstkę kochającego Was (Jej Pierwszych Czytelników) panieńskiego – serca (jak również echo niecierpliwych pomiaukiwań głodnego Rudego i zapach przypalonej wątróbki).

Także nawet jeśli uważasz, że jest to Najgorszy Tekst Sprzedażowy Na Świecie – to i tak ZAMÓW TERAZ, bo powieść – tak mówią! – jest dobra.

Tekst jest być może najgorszy, bo autor używa banalnych haseł reklamowych (ZAMÓW TERAZ) i dużo zbędnych metafor, które utrudniają życie algorytmom Google. Zresztą metafory są podejrzane, zwłaszcza ten o akcji rozkręcającej się jak wentylator (wybaczcie). Samo słowo „wentylator” pojawiło się w tekście tyle razy, że WordPress doradza, abym rozważyła użycie tego słowa w tytule  (no ale nie może być Spacer z Wentylatorem, kiedy przy Piotrkowskiej nie było ani jednego). Poza tym wtyczka Yoast SEO wyraziła niezadowolenie z powodu braku nagłówków i ogólnego nadmiaru treści, do tego nic o seksie. Jedynie się całują i różowy stanik.

"Woda księżycowa" Agnieszki Janiszewskiej Szczepanik z Coaching dla duszy to powieść gatunku realizm magiczny.
W księgarni Rema Wodę otaczają Łodzie. Całkiem blisko jest też Zafon.

Ale mówię Wam – mniejsza o to wszystko, bo powieść jest dobra i serce włożyłam! Po prostu ZAMÓW, przeczytaj i napisz do mnie, a ja napiszę do Ciebie. Poznajmy się już TERAZ, żeby nie trzeba się było potem nawoływać w Zaświatach.

"Woda księżycowa" Agnieszki Janiszewskiej Szczepanik z Coaching dla duszy to powieść gatunku realizm magiczny.
Turkusowa sukienka będzie też pasować do Twojej półki! Dziękuję za zdjęcie Michałowi Karwackiemu.

Do zobaczenia pomiędzy kolejnym zlepkiem (chyba, że będzie chłodniej, to się nie będą tak kleić) liter. W tym tekście nie nasłuchujcie miauczenia, bo Rudy śpi i dobrze najedzony (księgarz uczciwy i zapłacił, choć szalony). Brzęczy jedynie wentylator kolumnowy, a jeśli chodzi o zapach, to można doszukać się kawy – palonej, ale zupełnie nie przypalonej. I nie cappucino z pianką, zwykłej.

Więcej profesjonalnych zdjęć Panny na Galancie o Łodzi i od fotografa Michała Karwackiego.

Pannę poleca Wydział Nauk o Wychowaniu UŁ, Dom Kultury “Widok” i Polskie Stowarzyszenie Kreatywności.

Panna miała swoje pięć minut w Radiu Łódź.

Panna jest łodzianką, więc pytał o nią Magazyn Life in łódzkie.

Realizm magiczny w łódzkiej oprawie przypadł do gustu portalowi Kreatywne łódzkie.

Panna lubi Skierniewice, więc udzielono nam Głosu Skierniewic.

Pannę ma też na półkach Księgarnia Eureka Skierniewice.

Pannę wzięło pod swoje skrzydła Centrum Kreatywności Fabryka oraz Melo Radio.

Premierowy dzień z autorem online odbył się w Bibliotece Słówka.

Z Panną dojechałyśmy na festiwal Kolej na Kobiety, można też ja nabyć w łódzkiej gablotce Tobaco Hotelu.

Pytali też o nią na portalu Granice.pl.

Pannę-łodziankę rekomenduje Kreatywna.org.

A jeszcze przed wydaniem Pannę oplótł komplementami Papierowy Bluszcz.

Telewizja Ret Sat wzięła Wodę w ogień pytań i to dwa razy “Okiem kamery” część I i część II.

Dużo dobrych recenzji przeczytacie też na Lubimy czytać oraz stronie Empiku.

W Łodzi kupicie Pannę w księgarni Ossolineum, Magicznej Księgarni, Księgarni Do Dzieła, Księgarni REMA i w Przystanku Jednorożec – Cudny Sklep.


Za wszystkie recenzje, opinie i wzmianki o “Wodzie księżycowej” najserdeczniej dziękuję! Panna nabiera coraz więcej odwagi – zwłaszcza po zmroku, gdy księżyc jasno świeci… 🙂 .

Księżycowa grafika od Ideas Factory.